czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 4.

Miał krótkie ciemne włosy. Był wysoki i wysportowany. Na prawdę mi się podobał. Nawet to Klara zauważyła.
- Ej co ty się tak patrzysz na tego nauczyciela.?- zapytała szepcząc
Nic nie odpowiedziałam wzdychając. Reszta lekcji minęła dość szybko. Nic z niej oczywiście nie wiedziałam. Na koniec pan Kowalczyk, bo tak się nazywał zadał nam pracę domową i kilka dodatkowych zadań z książki. Po lekcji podszedł do mnie Krystian.
- Cześć.- Powiedział to i uśmiechnął się. 
- O Hej. Wiesz gdzie mamy teraz lekcje?
- No teraz mamy chyba... angielski.- powiedział to chwilę się zastanawiając.
- Okej dzięki, a tak w ogóle to co u ciebie?
- Spoko, słucham muzyki. Chcesz słuchawkę?
- Jasne, a czego słuchasz?- Powiedziałam i włożyłam słuchawkę do ucha.
- AC/DC lubisz?-zapytał i poszliśmy przez korytarz.
- No jasne, jeden z moich ulubionych zespołów. Masz gust.- Uśmiechnęłam się
- Się wie.
I tak słuchając muzyki szliśmy pod sale z angielskim.
- Ja zaraz wracam tylko pójdę do ubikacji. 
Tak zrobiłam jak mówiłam weszłam do toalety. Zastałam w niej dziewczynę z mojej klasy. Akurat poprawiała makijaż. Miała proste, blond, aż białe długie włosy. Miała nałożona dużą ilość tapety. Ciuchy były z drogich sklepów. A przynajmniej tak wyglądały. Lekko się do niej uśmiechnęłam. Dziewczyna popatrzyła na mnie i dodała:
- Ty jesteś ta nowa z mojej klasy. Jak ci tam Roksana tak?- Powiedziała to oschle poprawiając usta błyszczykiem.

- No tak to ja.- powiedziałam i popatrzyłam w lustro. Gdyby porównać ją do mnie to ja byłam bez życia. Ona miała na sobie pełno kolorów, ja trochę mniej. Miałam jasnobrązowe włosy i  zielono-niebieskie oczy.

 (na zdj. dziewczyny chodzi o włosy)
- Widziałam jak patrzysz na naszego nauczyciela od matematyki. I uważaj sobie bo on jest mój.-Powiedziała to patrząc na mnie a potem znów patrzyła się do lustra i poprawiała make-up.
- Proponuję, żebyś pokochała deszcz... tylko on na ciebie poleci.- Powiedziałam to i wyszłam z łazienki. Dziewczyna coś jeszcze mówiła, ale nie interesowało mnie już to co mówi.
Podeszłam do Klary i opowiedziałam jej całą sytuacje. Jak to Klara zaczęła się śmiać po czym dodała:
- To Klaudia. Weź się nie przejmuj lateksową ździrą.- Powiedziała to jeszcze śmiejąc się.
- Nie mam zamiaru.- Po tych słowach zaraz zadzwonił dzwonek na lekcję. 
Usiadłam za Klarą jak zawsze. Na moje nieszczęście obok mnie siedziała jak się wcześniej dowiedziałam Klaudia. Już wiedziałam, że będą kłopoty. I nie pomyliłam się. Na następnej lekcji, a mianowicie na lekcji biologi Klaudia szła z jakąś brudną wodą. Specjalnie się potknęła i wylała na mnie prawie całą brudną wodę.
- Upss! To nie chcący.- Powiedziała lekko się śmiejąc.
- Niechcący? Ty ździro!- Krzyknęłam i wylałam na nią resztę wody.
Nauczycielka oczom nie mogła uwierzyć. Wszyscy się śmiali i patrzyli na nas. Klaudia była wściekła. Ja w sumie też. Nauczycielka podeszła do nas również zdenerwowana.
- Co to miało być?! Do dyrektora oby dwie.!- Krzyknęła na ile ją tylko było stać. Obok klasa miała lekcje, więc zakładam, że wszystko słyszała.
Razem z nauczycielką poszłyśmy do gabinetu dyrektora. Mina dyrektora była nie do opisania. Aż z wrażenia otworzył usta. Rozmawiał z kimś przez telefon. Od razu odłożył słuchawkę gdy weszłyśmy. 
- Co to ma znaczyć?!- Zapytał zszokowany.
- No nasze kochane koleżanki wylały na siebie wodę i zaczęły się wyzywać od ździr.- Odpowiedziała nauczycielka.
- To ona mnie tak nazwała. Ja się zwyczajnie potknęłam.- Powiedziała Klaudia udając skruszoną.
- Teraz skruszoną udajesz?-Powiedziałam
- Nie uda...- Nie dokończyła. Dyrektor przerwał nam kłótnię:
- Cisza! Nie obchodzi mnie, która zaczęła. Pani Kasiu proszę dzwonić po rodziców.-Powiedział to do rudowłosej sekretarki, która od razu wzięła telefon i szukała numeru do naszych rodziców.
- Nie proszę tylko nie po rodziców!- Zaczęłam błagać dyrektora, ale bez skutku.
Po 10 minutach w szkole już była moja mama, trochę wcześniej przyszli rodzice Klaudii. 
Mama weszła do gabinetu, a ja czekałam na nią przed pomieszczeniem . Po chwili wyszła z groźną miną.
- Mamo ja wszystko...- Przerwała mi mama mówiąc:
- Nie. Ja już wszystko wiem. W domu pogadamy.
Już wiedziałam, że będzie haja. Wróciłam na lekcje. Klaudia poszła się przebrać. Miała ciuchy na przebranie. Ja niestety nie. Miałam tylko strój na wf. Poszłam z torbą do ubikacji się przebrać. Bluzkę sobie zostawiłam bo nie była u plamiona.                                        Untitled
Pomyślałam sobie, że będę fajnie wyglądać. Jest około 15 stopni C. A ja w krótkich spodniach i krótkiej bluzce. Oddałam woźnym brudne i mokre rzeczy, żeby wyschły w szatni czy gdzieś. Wróciłam do klasy. Wszystkie oczy były skierowane na mnie. Siadłam na swoje miejsce i bez słowa siedziałam do końca lekcji. Po zajęciach podeszła do mnie Klaudia i powiedziała:
- To dopiero początek.- Uśmiechnęła się szyderczo.
- Oj zgadzam się.- Odwzajemniłam uśmiech i odeszłam od niej.
Podeszła do mnie Klara mówiąc:
- Jak było u dyrektora?
- Daj spokój. W domu będzie haja. Mama musiała do szkoły przyjeżdżać.
- Współczuje. Pewnie skruszoną udawała.
- No i to jak. Pewnie jej się nawet nie dostało.
- Nie przejmuj się.- Powiedziała pocieszając mnie.
- Nie mam zamiaru.- Wzdychnęłam i poszłam przed siebie.
Resztę zajęć minęła szybko. Wszyscy się na mnie patrzyli jak na głupią. W sumie to im się nie dziwie. 15 st. C a ja w krótkich spodenkach i bluzce bez rękawów  Gdy wychodziłam ze szkoły zaczepił mnie Krystian. Akurat szłam sama bo Klara miała dodatkową lekcje...


2 komentarze:

Obserwatorzy